Po pierwsze dziękuje że odpowiedziałeś, szczerze powiedziawszy już się
tego nie spodziewałem.
To, że jestes w licznym towarzystwie podobnych medrców wypisując tu takie
śmieszne komunały niewiele majace wspólnego z rzeczywistością to zadne
usprawiedliwienie,- masz komputer pod ręką, mógłbys sprawdzić fakty w 3
minuty.
1.
Grecja , utrzymując o wiele liczniejszą armię, z mocniejszym
kilkakrotnie
(!) lotnictwem i marynarką (a więc najbardziej kosztownymi broniami),
gdzie
żołd jest znacznie tez wyższy niz w Polsce wydała na armię w 2004r. 5,94
mld
$.
Polska w tym roku ma budzet MON-u wynoszacy 17,24 mld zł, czyli ok. 5,3
mld
$. Biorąc jednakze pod uwage wciąz istniejącą wieksza siłę nabywczą
złotówki
od jej oficjalnego kursu budżety obronne Polski i Grecji sa co najmniej
porównywalne, więc owe szlochy nad nasza rzekomą mizerią i wynikająca z
tego koniecznością redukcji armii do poziomu 50% greckiego są całkowicie
nieuprawnione, szczególnie, gdy zważy się jeszcze na naszą faktyczną
nedzę
w porównaniu z nimi w np. lotnictwie czy marynarce, a specjalnie w
związku z
ich planami zakupów nowych samolotów itp.
Tak się zupełnie przypadkiem skład a że nie dawno dokładnie sobie
przjerzałem jak wygląda Greckie lotnictwo - ef szsnastki, ef czwórki
zmodernizowane jak Niemieckie, jedden z ostatnich użytkowników a-7.
Greckie plany zakupów smolotów sa akurat bardzo podobne do naszych kupują
szesnanski, To że używają A-7 (którego żadną miarą nie uznam za lepszego
od naszych Su-22M4) raczej nie świadczy o ich zaawnsowaniu (fakt że mają
wszystkiego 2x tyle co my). Nie sądze również by siła nabywcza miała
większe znaczenie przy zakupie np F-16, tak w zasadzie to jestem o tym
przekonany.
Ogólnie to w powyższym wywodzie zapominasz o jednej bardzo ważnej, rzeczy.
Grecja _ma_ już silną armie i ponosi koszty by ją _utrzymać_. Polska taką
armie musi dopiero zbudować. Zakupy nowoczesnego uzbrojenia w Grecji wcale
nie są wiele większe od nas (nie zapominaj też o pomocy jaką dostają od
USA).
2.
dziecinne jest poza tym tłumaczenie, ze nas jakoby nie stać.. Głównym
zadaniem istnienia państwa jest zapewnienie jego obywatelom
bezpieczeństwa
wewnętrznego i zewnętrznego. Pomijając ten pierwszy obowiązek zauważę, ze
jesli państwo nie dopełni tego drugiego, to moze się zdażyć, że jego
obywatele nie tylko mogą ponieśc większe straty , niz ewentualne wydatki
zbrojeniowe, ale też moga zostac wyzuci z całego majątku, a przynajmniej
stracić suwerenność podejmowania decyzji co do dysponowania nim.
Rozumowanie prezentowane tutaj "nie stac nas', "i tak nie armia nie
pomoże"
jako żywo przypomina znane z naszej historii "Polska nierządem stoi" a
więc
po co nam w ogóle armia?
Widzisz, teraz uprawiasz czystą demagogie, nie wiem z kogo są te cytaty w
cudzysłowiach, napewno nie zemnie. Jeśli masz zamiar ze mną rozmawiać
bardzo prosze odnoś się do moich wypowiedzi. Ja jestem za silną armią -
tak silną na jaką nas stać, ale nie silniejszą.
Rozumiem że uważasz że stać nas na silną - OK, wytłumacz mi jak chcesz to
osiągnąć, rozumiem że chcesz przeznaczać więcej na zakupy - to co chcesz
obciąć (zasada krótkiej kołdry)?
3. To, ze metody realizacji i organizacji obecnej armii z poboru sa
niedoskonałe jest bezdyskusyjne.
Zgadzam się zupełnie, jestem za modelem armii z silnym batalionem, od ręki
(bez redukcji niczego poza sztabami) trzeba by zlikwidować połowe sztabów
brygad od zaraz, dodać likwidacje dowództw korpusów które niczym nie
dowodzą - lecą setki etatów bez rzadnej szkody dla ilości luf. Trzeba mieć
świadomośc że w obecnej sytuacji mam spore wątpliwości czy jakiekolwiek
regularne jednostki poza 10 bkpanc, 25 pkpow, 6bds mają jaką kolwiek
wartośc bojową. Zobacz co się dzieje w brygadach KTO (12, 17, 21) wraz z
wprowadzaniem nowego sprzętu zmieniają się struktury, ludzie itd. Wole
mieć połowe obecnych sił ale gotowych do akcji od zaraz, tworzonych przez
zawodowych żołnierzy i dobrze uzbrojonych niż to co mamy obecnie. A kiedy
już to osiągniemy - można pomyśleć o rozbudowie.
ZSW to osbny rozdział, oczywiście możemy sobie dyskutować o zaletach i
wadach tego na _świecie_ , ale co to ma do rzeczy. ZSW odbywa margines
społeczny, sporej części tych ludzi bał bym się dać łopate do ręki, a co
dopiero karabin. W naszym kraju pobór się nie sprawdza - jest dużo
przyczyn tego stanu rzeczy. Co trzeba zrobić? Na pewno trzeba edukować
społeczeństwo, próbować tworzyć tzw społeczeństwo obywatelskie. Większość
poborowych armii jest zbudowana z ludzi którz chcą w tym uczestniczyć, u
nas z ludzi którzy są zbyt głupi by się od tego wymigać.
Nie znaczy to jednak, że w związku z tym
należy z takiej armii rezygnować, należy ją raczej zmieniać, nawet
radykalnie, i doprowadzic do sytuacji, ze jej kształt dopasowany będzie
do
spodziewanych zadań, a nie do wygody nią zarządzających.
OK, zgoda.
Miłośnikom małej armii zawodowej chcę zwrócić uwagę, że ogromna większość
(jeśli nie wszystkie) państwa nie dominujące w swoim rejonie, a
sąsiadujące
z potężniejszymi i nieprzyjaznymi sasiadami opierają swoją obronę na
mocnej,
relatywnie dużej armii z poboru, na szkoleniu obronnym społeczeństwa
(równiez moralno-psychologicznym). Armie zawodowe tworzą zas panstwa
duże,
gdzie taka armia to swojego rodzaju korpus ekspedycyjny będący projekcją
ich
interesów zagranicznych.
Widzisz przez ostanie 15 lat (a i wcześniej też) Polska uczestniczyła w
różnego rodzaju między narodowych awanturach i niezależnie czy nowym
zwierzchnikiem sił zbrojnych został by Tusk, Cimoszewicz czy Kaczyński
uczestniczyć będzie w nich nadal, ergo potrzebujemy sił zdolnych do takich
działań (lekkie brygady). Nasza wspaniała 150 000 armia ma problem z
wystawieniem 2000 kontyngentu - jak przychodzi co do czego to jest problem
ze specjalistami od wszystkiego (lekarze, informatycy, elektronicy itd).