24 Lut 2008, 03:57
jur@s

"...IPN bada zestrzelenie polskiego samolotu nad CSRS w 1975 r.
rik, PAP
2008-02-24, ostatnia aktualizacja 2008-02-24 08:14
Pion śledczy IPN bada sprawę zestrzelenia w 1975 r. nad Czechosłowacją
polskiego samolotu, którym pilot chciał uciec na Zachód. Dionizy B. zginął,
gdy czeski myśliwiec zestrzelił jego maszynę - co nastąpiło za zgodą
polskich władz..."

Czego jak czego ale do takiej pomocy "bracia" czechoslowacy zawsze byli
skorzy.
juras



24 Lut 2008, 05:53
Krzysztof Kolczynski





Czego jak czego ale do takiej pomocy "bracia" czechoslowacy zawsze byli
skorzy.



Biorąc pod uwagę historyczny bilans "incydentów/pomocy" polsko-
czechosłowackich z udziałem armii, który to NAS jednoznacznie stawia na
niewygodnej moralnie pozycji, powyższe odbijanie piłeczki na ich pole jest
żałosne i głupie. To MY byliśmy nie tylko "skorzy", ale to robiliśmy.

Jeśli miałbyś choć cień złudzeń, że LWP w analogicznej sytuacji postąpiłoby
inaczej, pozbądź się tych złudzeń. W mroźną grudniową noc wiele lat temu
zdarzyło mi się być zatrzymanym (na szczęście na krótko) przez jaruzelskie
wojsko. Słuchałem wtedy ich rozmów między sobą. To była posłuszna,
komunistyczna instytucja, w pełni gotowa - od szeregowców do generałów - do
skwapliwego wykonania KAŻDEGO rozkazu, jaki by otrzymała. Niezależnie, czy
przeciwko własnym obywatelom, czy komukolwiek innemu.


24 Lut 2008, 06:40
J. F.


Jeśli miałbyś choć cień złudzeń, że LWP w analogicznej sytuacji postąpiłoby
inaczej, pozbądź się tych złudzeń. W mroźną grudniową noc wiele lat temu
zdarzyło mi się być zatrzymanym (na szczęście na krótko) przez jaruzelskie
wojsko. Słuchałem wtedy ich rozmów między sobą. To była posłuszna,
komunistyczna instytucja, w pełni gotowa - od szeregowców do generałów - do
skwapliwego wykonania KAŻDEGO rozkazu, jaki by otrzymała. Niezależnie, czy
przeciwko własnym obywatelom, czy komukolwiek innemu.



Szeregowi byli z poboru. Ale jak widac malo uswiadomieni i dobrze
zdyscyplinowani..

J.


24 Lut 2008, 06:47
Zz





"...IPN bada zestrzelenie polskiego samolotu nad CSRS w 1975 r.
rik, PAP
2008-02-24, ostatnia aktualizacja 2008-02-24 08:14
Pion śledczy IPN bada sprawę zestrzelenia w 1975 r. nad Czechosłowacją
polskiego samolotu, którym pilot chciał uciec na Zachód.



jako ze nie mielismy za komuny bezposredniej granicy z "wolnym swiatem" ,
ciezko oceniac jakby sie w takiej sytuacji zachowywali Polacy, chociaz moze
ktos wie jakie byly procedury graniczne jesli ktos np. motorowka chcial
uciec
do Szwecji ?

Zz




24 Lut 2008, 07:13
mb

Siły Zbrojne PRL w każdej sytuacji skutecznie wykonywały polecenia
komunistów,
zarówno w latch 1944-ok.1953 w walce z poakowskim podziemiem
niepodległościowym, w 1956 roku w Poznaniu, w 1970 na wybrzeżu i w 1981
roku w
całym kraju. Kadra zawodowa była w niemal 100 % grupą cynicznych
wykonawców
politycznych poleceń,



To zupelnie jak dzis - tak samo cyniczni i tak samo wykonuja rozkazy
Czy aby wogole istota wojska na tym nie polega ?


24 Lut 2008, 07:28
Michał Grodecki


| J.
| Szeregowi byli z poboru. Ale jak widac malo uswiadomieni i dobrze
| zdyscyplinowani..

Siły Zbrojne PRL w każdej sytuacji skutecznie wykonywały polecenia komunistów,
zarówno w latch 1944-ok.1953 w walce z poakowskim podziemiem
niepodległościowym, w 1956 roku w Poznaniu, w 1970 na wybrzeżu i w 1981 roku w
całym kraju. Kadra zawodowa była w niemal 100 % grupą cynicznych wykonawców
politycznych poleceń, żołnierze z poboru byli w większości bezwolnym narzędziem.

Można porównywać PRL z Królestwem Polskim z lat 1815-30 i ówczesne wojsko
z "LWP". Wiadomo jak zachowała się większość wojska w momencie wybuchu
Powstania Listopadowego, można domniemywać, że "LWP" zachowałoby się zupełnie
inaczej, czyli podobnie jak wojsko węgierskie w 1956, które zostało w
koszarach.



Stan Wojenny między innymi uniemożliwił zaskoczenie LWP w koszarach w
razie interwencji Układu Warszawskiego - wojsko wyprowadzono z
garnizonów. Żeby nie dało się jednostek w koszarach zablokować jak na
Węgrzech.


24 Lut 2008, 07:34
mb



razie interwencji Układu Warszawskiego - wojsko wyprowadzono z garnizonów.
Żeby nie dało się jednostek w koszarach zablokować jak na Węgrzech.



:-)))
inaczej tego nie sposob skomentowac

ps. ale granatnikow in nie wydano, rozumiem ze mieli walczyc z nplem za
pomoca koksownikow ?

a powaznie - 13 grudnia juz wszystko bylo ustalone, towarzysze radzieccy i
spolka zgodzili sie na zalatwienie sprawy przez Generala Jaruzelskiego i ew.
interwencja mogla by nastapic tylko wtedy gdyby solidaruchy nie daly sie
spacyfikowac przez LWP co bylo cokolwiek malo prawdopodobne


24 Lut 2008, 07:55
Michał Grodecki




| razie interwencji Układu Warszawskiego - wojsko wyprowadzono z garnizonów.
| Żeby nie dało się jednostek w koszarach zablokować jak na Węgrzech.

:-)))
inaczej tego nie sposob skomentowac

ps. ale granatnikow in nie wydano, rozumiem ze mieli walczyc z nplem za
pomoca koksownikow ?

a powaznie - 13 grudnia juz wszystko bylo ustalone, towarzysze radzieccy i
spolka zgodzili sie na zalatwienie sprawy przez Generala Jaruzelskiego i ew.
interwencja mogla by nastapic tylko wtedy gdyby solidaruchy nie daly sie
spacyfikowac przez LWP co bylo cokolwiek malo prawdopodobne



Zgadza się. Interwencja groziła w następujących wypadkach:
a) "Solidarność" nie daje się spacyfikować
b) Jaruzelski "mięknie" i nie daje sobie rady

Poza tym Jaruzelski różnie jest oceniany, ale głupoty i naiwności nikt
mu nie zarzuca. Zdawał sobie sprawę że Rosjanie mogą go robić "w konia"
i jednak wejdą (pomimo zapewnień że nie chcą) - to i wolał się
zabezpieczyć przed zablokowaniem w koszarach jedynej siły jakiej był w
miarę pewny czyli wojska.


24 Lut 2008, 08:12
Michał Grodecki


| Michał Grodecki
| Stan Wojenny między innymi uniemożliwił zaskoczenie LWP w koszarach w
| razie interwencji Układu Warszawskiego - wojsko wyprowadzono z
| garnizonów. Żeby nie dało się jednostek w koszarach zablokować jak na
| Węgrzech.

Oczywiście, bo przecież Jaruzelski cały czas chciał się bić z Sowietami.



Chciał im maksymalnie obrzydzić myśl o interwencji. A w razie gdyby
jednak - kto wie?

Twój Michale upór w bronieniu mitu, o tym że "LWP" miało zamiar i było zdolne
do działania przeciwko komunistom i Sowietom ma najwyraźniej źródło w jakims
powodzie osobistym, bo nie w faktach.



Co najwyżej w znajomości nastrojów w co lepszych jednostkach w tym
okresie. Kadra 6 PDPD była nastawiona w stylu "jak wejdą to dywizja
idzie w lasy robić partyzantkę".

A na Węgrzech w momencie wybuchu powstania nikt wojska w koszarach nie
blokował, samo się w nim zamknęło.



Hmmm no z tego co kojarzę to na Węgrzech koszary Rosjanie obstawili. A w
Czechosłowacji na 100%.


24 Lut 2008, 08:29
Michał Grodecki


W Czechosłowacji elementem interwencji była m.in. blokada garnizonów, ale czy
ze strony czechosłowackich jednostem była choćby próba jej przeciwdziałania.



Z tego co wiem próby przeciwdziałania nie było. Tylko że:
a) z jakiegoś powodu blokada była - może na wszelki wypadek? właśnie po
to żeby czeska armia nie wpadła na jakiś "głupi" pomysł?
b) w Układzie Warszawskim mieliśmy opinię bardziej niepokornych niż Czesi

Mogło być różnie, dobrze że nie przekonaliśmy się na własnej skórze jak
by wyglądała ewentualna interwencja.


24 Lut 2008, 09:37
Herhor



| "...IPN bada zestrzelenie polskiego samolotu nad CSRS w 1975 r.
| rik, PAP
| 2008-02-24, ostatnia aktualizacja 2008-02-24 08:14
| Pion śledczy IPN bada sprawę zestrzelenia w 1975 r. nad Czechosłowacją
| polskiego samolotu, którym pilot chciał uciec na Zachód.

jako ze nie mielismy za komuny bezposredniej granicy z "wolnym swiatem" ,
ciezko oceniac jakby sie w takiej sytuacji zachowywali Polacy, chociaz moze
ktos wie jakie byly procedury graniczne jesli ktos np. motorowka chcial
uciec do Szwecji ?



Kurde jaką motorówką??? Czy za Gierka aż tak trudno było zwiać na
Zachód, że trzeba było aż samoloty porywać??? :)


24 Lut 2008, 10:57
beny


Hmmm no z tego co kojarzę to na Węgrzech koszary Rosjanie obstawili. A w
Czechosłowacji na 100%.



Raczej nie wszędzie.
Jeden ze "zdobywców" Czechosłowacji mówił mi że w koszarach które mieli
sprawdzić wojska nie było, tylko trochę wartowników.
A było to kilka godzin przed oficjalnym wkroczeniem (ponoć grupy
rozpoznawcze wjechały do Czechosłowacji znacznie wcześniej).
Wojsko znaleźli...w lesie.
Dowódcy wyprowadzili wojsko do lasu by komuś nie przyszły głupie
pomysły*) do głowy.

*) bali się by wojsko nie dobrało się do magazynów z bronią i nie
stawiało oporu


24 Lut 2008, 11:08
jur@s



| Czego jak czego ale do takiej pomocy "bracia" czechoslowacy zawsze byli
| skorzy.

Biorąc pod uwagę historyczny bilans "incydentów/pomocy" polsko-
czechosłowackich z udziałem armii, który to NAS jednoznacznie stawia na
niewygodnej moralnie pozycji, powyższe odbijanie piłeczki na ich pole jest
żałosne i głupie. To MY byliśmy nie tylko "skorzy", ale to robiliśmy.



Jakos gdy walil sie "mur" to wojsko i WOP raczej pomagalo uciekinierom z
enerdowka w dostaniu sie do ich ambasady. Byly tez punkty pod opieka
ambasady RFN gdzie ci uciekinierzy tymczasowo sie meldowali i wlasnie u nas
chcieli dostac azyl aby uciec od swoich-:)).Co do tych ucieczek samolotami
to roznie bywalo,mnostwo samolotow  z uciekinierami ladowalo na Tempelhof i
jakos nikt do nich nie strzelal ,wlaczajac w to mysliwce rosyjskie ktore
raczej nie musialy miec zgody na zestrzelenie goscia, moze ktos zna taki
wypadek.Ciekawe tez ze nie zestrzelono takiej malej awionetki ktora uciekla
az do Jugoslawi i tez do niej nie strzelano.Mam awersje do Czechoslowakow,
wystaczylo do nich zagadac po niemiecku i prawie rece lizali, po polsku w
ostatecznosci mozna bylo cos zalatwic.

. To była posłuszna, komunistyczna instytucja, w pełni gotowa - od
szeregowców do generałów - do skwapliwego wykonania KAŻDEGO rozkazu, jaki
by otrzymała. Niezależnie, czy przeciwko własnym obywatelom, czy
komukolwiek innemu.



Byly w czasie strajkow i wprowadzeniu stanu wojennego rozne reakcje
wojska,chodzilo to w ludzie na zasadzie legend, ktos z oficerow strzelal do
zolnierza i podobne. Byly tez odmowy strzelania do robotnikow w   Gdyni, to
wojsko i tez myslalo.

juras


24 Lut 2008, 11:17
J. F.


| ktos wie jakie byly procedury graniczne jesli ktos np. motorowka chcial
| uciec do Szwecji ?

Kurde jaką motorówką??? Czy za Gierka aż tak trudno było zwiać na
Zachód, że trzeba było aż samoloty porywać??? :)



W ogolnosci nie bylo latwo. Latwo bylo wyjechac do innych KLD,
ale z tamtad nie wypuszczali.

Owszem, zasadniczo mozna bylo wystapic o paszport na wyjazd
turystyczny na zachod, zaproszenie, wycieczka z Orbisu
w ciemno [bo nie wiadomo czy pozwola], 130$ kieszonkowego,
dobra opinia w pracy .. i moze paszport wydadza, a moze nie,
potem wiza - ogolnie procedura bardzo zniechecajaca, z duza
mozliwoscia odmowy, raczej dla nielicznych - bo trzeba sie bylo
wykazac rodzina za granica, co mocno szkodzilo, albo dluugo
oszczedzac.

Legalnie samodzielnie wyjezdzalo stosunkowo niewielu, a zostawalo
jeszcze mniej, bo za Gierka byl wzgledny dobrobyt ..

J.


24 Lut 2008, 11:21
J. F.


Oczywiście, bo przecież Jaruzelski cały czas chciał się bić z Sowietami.
Twój Michale upór w bronieniu mitu, o tym że "LWP" miało zamiar i było zdolne
do działania przeciwko komunistom i Sowietom ma najwyraźniej źródło w jakims
powodzie osobistym, bo nie w faktach.



Zdolne to by chyba bylo.
Pytanie czy moglo miec zamiar .. w ogolnosci nie, ale kto wie czy
nie trafilby sie jakis "bohater" odpowiednio wysoko, wydalby rozkaz,
a dalej by sie potoczylo samo.

J.


24 Lut 2008, 11:21
jur@s



Co najwyżej w znajomości nastrojów w co lepszych jednostkach w tym
okresie. Kadra 6 PDPD była nastawiona w stylu "jak wejdą to dywizja idzie
w lasy robić partyzantkę".



Ze co, gdzie to slyszales -:)))
juras

24 Lut 2008, 11:23
mb

bzdety wypisujesz po raz kolejny

wyjazdy z kraju w latach 70 - tych ( II polowa ) nie byly problemem
ja bylem np w Tunezji , Wloszech, Szwecji ze staruszkami, staruszkowie w
ramach zorganizowanych wyjazdow zwiedzili w latach 70 - tych prawie cala
Europe i kawalek Afryki polnocnej z Orbisem czy innym Almaturem .
Wystarczylo miec kase, bo niestety wycieczki wtedy byly relatywnie duzo
drozsze niz obecnie, stad stosunkowo malo osob wyjezdzalo - zadnych opinii z
pracy czy co tam


24 Lut 2008, 11:34
Michał Grodecki




| Co najwyżej w znajomości nastrojów w co lepszych jednostkach w tym
| okresie. Kadra 6 PDPD była nastawiona w stylu "jak wejdą to dywizja idzie
| w lasy robić partyzantkę".

Ze co, gdzie to slyszales -:)))



Bezpośrednio ze źródła, od starej kadry. Jak się odpowiednio długo
mieszka na osiedlu wojskowym to można sporo usłyszeć. Wystarczy to np.
zestawić z powszechnie znaną opinią o ówczesnym dowódcy 6-ej gen.
Zdrzałce (niepokorny, znany np. z odmowy zmiany pozytywnej opinii ze
służby wojskowej Zbigniewa Bujaka) i obraz wyłania się dość klarowny. I
bardzo niewygodny dla zwolenników teorii o całkowitej indoktrynacji
politycznej ówczesnej armii.


24 Lut 2008, 11:36
jur@s

| Owszem, zasadniczo mozna bylo wystapic o paszport na wyjazd
turystyczny na zachod, zaproszenie, wycieczka z Orbisu
w ciemno [bo nie wiadomo czy pozwola], 130$ kieszonkowego,
dobra opinia w pracy .. i moze paszport wydadza, a moze nie,
potem wiza - ogolnie procedura bardzo zniechecajaca, z duza
mozliwoscia odmowy, raczej dla nielicznych - bo trzeba sie bylo
wykazac rodzina za granica, co mocno szkodzilo, albo dluugo
oszczedzac.



 Bez wizy tez mozna bylo wyjezdzac do Berlina zachodniego ,wyjezdzali do
Turcji na wycieczki,  mnostwo ludzi wyjezdzalo w czasie Gierka,czy bylo tak
dobrze .Moze lepiej niz za Gomulki ale z wyjazdami nie bylo zadnych
problemow.Chyba ze ktos byl ostro umoczony i nie dostal paszportu to mial
problem i wtedy pryskal czym sie dalo
juras


24 Lut 2008, 11:39
RadoslawF


Mogło być różnie, dobrze że nie przekonaliśmy się na własnej skórze jak
by wyglądała ewentualna interwencja.



Nie mogło być różnie.
Teoria o ewentualnym przeciwstawianiu się obcej interwencji
powstała z okazji tłumaczenia się wojskowych oskarżanych teraz
o nielegalne przejęcie władzy.
Żeby stawić czoła obcej interwencji potrzebna była amunicja
której było mało do broni ręcznej a praktycznie nie było do
artylerii. Czyli pierwszy dzień interwencji LWP walczy
AK47 kontra czołgi w kolejnym dniu bagnety na AK47 kontra
czołgi. I Jaruzelski świetnie o tym wiedział.

Pozdrawiam


24 Lut 2008, 11:46
Michał Grodecki



| Mogło być różnie, dobrze że nie przekonaliśmy się na własnej skórze
| jak by wyglądała ewentualna interwencja.

Nie mogło być różnie.
Teoria o ewentualnym przeciwstawianiu się obcej interwencji
powstała z okazji tłumaczenia się wojskowych oskarżanych teraz
o nielegalne przejęcie władzy.
Żeby stawić czoła obcej interwencji potrzebna była amunicja
której było mało do broni ręcznej a praktycznie nie było do
artylerii. Czyli pierwszy dzień interwencji LWP walczy
AK47 kontra czołgi w kolejnym dniu bagnety na AK47 kontra
czołgi. I Jaruzelski świetnie o tym wiedział.



Źródło jakiejś tej rewelacji o brakach amunicji? Zwłaszcza
artyleryjskiej? Bo z tego co wiem to zapasy mieliśmy tak duże że po 89
roku trzeba było pewne partie amunicji artyleryjskiej zniszczyć
(wysadzić w powietrze) bo wojsko nie było w stanie wystrzelać jej na
poligonach zanim poleciał termin bezpiecznego użytkowania.


24 Lut 2008, 11:48
RadoslawF


Kurde jaką motorówką??? Czy za Gierka aż tak trudno było zwiać na
Zachód, że trzeba było aż samoloty porywać??? :)



No jeszcze można było w pewexie przeskoczyć przez ladę
i poprosić o azyl :(

Atak na poważnie:
Wiem o dwóch próbach ucieczki małym samolotem, jedna
była udana (doleciał do Jugosławii).
Było pewna ilość prób przepłynięcia Bałtyku. Nie znam liczby
ale komuchy raczej się nie chwalili ilością złapanych.

Pod koniec rządów Gierka można było starać się o wyjazd
na wycieczkę i nie wrócić.

Pozdrawiam


24 Lut 2008, 12:29
Herhor



| Kurde jaką motorówką??? Czy za Gierka aż tak trudno było zwiać na
| Zachód, że trzeba było aż samoloty porywać??? :)

No jeszcze można było w pewexie przeskoczyć przez ladę
i poprosić o azyl :(



No i jeszcze trzeba reż było mieć dolce lub bony PeKaO bo inaczej nie
wpuszczali :)

Atak na poważnie:

Pod koniec rządów Gierka można było starać się o wyjazd
na wycieczkę i nie wrócić.



No właśnie. Paszport to chyba można było nawet trzymać w domu a nie na
komendzie milicji. Na sam wyjazd wystarczyło zorganizować trochę kasy w
"twardej walucie" i to był w zasadzie jedyny problem. Ale taka
inwestycja i tak się bardzo opłacała bo na Zachodzie azyl dostawało się
bez problemu a zarobione tam nawet śmieszne pieniądze przesłane rodzinie
do Polski i wymieniane "u konika" na złotówki dawały olbrzymią siłę
nabywczą w PRL.

PS. Takie cyrkowe śledztwa IPN są chyba robione pod publiczkę, żeby
pokazać, iż z PRL było zawsze tak trudno się wydostać jak za Bieruta. :)


24 Lut 2008, 14:14
Bartek Chyba


"...IPN bada zestrzelenie polskiego samolotu nad CSRS w 1975 r.
rik, PAP
2008-02-24, ostatnia aktualizacja 2008-02-24 08:14
Pion śledczy IPN bada sprawę zestrzelenia w 1975 r. nad Czechosłowacją
polskiego samolotu, którym pilot chciał uciec na Zachód. Dionizy B. zginął,
gdy czeski myśliwiec zestrzelił jego maszynę - co nastąpiło za zgodą
polskich władz..."
Czego jak czego ale do takiej pomocy "bracia" czechoslowacy zawsze byli
skorzy.



IPN to chyba bada polską część tej sprawy, bo do Czechów to się doczepić
raczej nie będą mogli. Myślę że sprawdzają jakie informacje w chwili
ucieczki poszły z Polski do Czechosłowacji

Nawet teraz można zestrzelić samolot będący w przestrzeni powietrznej
danego kraju, który nie reaguje na komendy kontrolerów




--
Bartek Chyba

www.windowsmobile.republika.pl

 | UWAGA NA ANTYSPAM W ADRESIE EMAIL<<


24 Lut 2008, 14:23
J. F.


| Atak na poważnie:
| Pod koniec rządów Gierka można było starać się o wyjazd
| na wycieczkę i nie wrócić.

No właśnie. Paszport to chyba można było nawet trzymać w domu a nie na
komendzie milicji.



Za gierka ? chyba tylko sluzbowy, a i to raczej zasluzeni towarzysze,
bo reszta to w kasie zakladowej.

Na sam wyjazd wystarczyło zorganizować trochę kasy w
"twardej walucie" i to był w zasadzie jedyny problem.



Za to bardzo duzy, bo jeszcze powinny byc "oficjalne".

Ale taka
inwestycja i tak się bardzo opłacała bo na Zachodzie azyl dostawało się
bez problemu a zarobione tam nawet śmieszne pieniądze przesłane rodzinie
do Polski i wymieniane "u konika" na złotówki dawały olbrzymią siłę
nabywczą w PRL.



No ale musiales miec chec zyc bez rodziny .. to juz raczej piszesz o
latach 80-tych.

J.


24 Lut 2008, 14:39
RadoslawF


Źródło jakiejś tej rewelacji o brakach amunicji? Zwłaszcza
artyleryjskiej? Bo z tego co wiem to zapasy mieliśmy tak duże że po 89
roku trzeba było pewne partie amunicji artyleryjskiej zniszczyć
(wysadzić w powietrze) bo wojsko nie było w stanie wystrzelać jej na
poligonach zanim poleciał termin bezpiecznego użytkowania.



Tej amunicji nie było na jednostkach.

Pozdrawiam


24 Lut 2008, 14:54
RadoslawF


| Pod koniec rządów Gierka można było starać się o wyjazd
| na wycieczkę i nie wrócić.

No właśnie. Paszport to chyba można było nawet trzymać w domu a nie na
komendzie milicji. Na sam wyjazd wystarczyło zorganizować trochę kasy w
"twardej walucie" i to był w zasadzie jedyny problem. Ale taka
inwestycja i tak się bardzo opłacała bo na Zachodzie azyl dostawało się
bez problemu a zarobione tam nawet śmieszne pieniądze przesłane rodzinie
do Polski i wymieniane "u konika" na złotówki dawały olbrzymią siłę
nabywczą w PRL.



Paszport w domu był dopiero od czasów jak uszatek sprzedawał
paszporty. Im więcej zapłaciłeś tym dłużej był ważny. Ale to nie było
za Gierka.

Jak już jechałeś to miałeś w walucie jakieś grosze z oficjalnej
wymiany. Jak miałeś swoja walutę to trzeba było dobrze schować
bo wywoziłeś nielegalnie, jak znaleźli to zabrali a i z granicy
zawrócili.

Z samym wyjazdem to nie było tak łatwo. Były pewne grupy
uprzywilejowane które paszporty dostawały praktycznie z marszu.
A byli i tacy którzy mieli szanse dostać a byli i tacy którzy
mieli spore teczki na UB/SB i szans na paszport nie mieli.

Pozdrawiam


24 Lut 2008, 15:01
Michał Grodecki



| Źródło jakiejś tej rewelacji o brakach amunicji? Zwłaszcza
| artyleryjskiej? Bo z tego co wiem to zapasy mieliśmy tak duże że po 89
| roku trzeba było pewne partie amunicji artyleryjskiej zniszczyć
| (wysadzić w powietrze) bo wojsko nie było w stanie wystrzelać jej na
| poligonach zanim poleciał termin bezpiecznego użytkowania.

Tej amunicji nie było na jednostkach.



Po pierwsze - nieprawda.
Po drugie - nawet gdyby to dowiezienie do jednostek to kwestia kilku godzin.


24 Lut 2008, 15:06
Bartek Chyba


Tej amunicji nie było na jednostkach.



Za czasów LWP funkcjonowały w każdym garnizonie GSA (Garnizownowe Składy
Amunicji), które przechowywały niezbędną ilość amunicji dla jednostek
wojskowych garnizonu zgodnie z naliczeniami na czas wojny.


24 Lut 2008, 17:04
RadoslawF


| Tej amunicji nie było na jednostkach.

Za czasów LWP funkcjonowały w każdym garnizonie GSA (Garnizownowe Składy
Amunicji), które przechowywały niezbędną ilość amunicji dla jednostek
wojskowych garnizonu zgodnie z naliczeniami na czas wojny.



I tu się zgadza.
Ta amunicja była w składzie a nie w jednostce.
Tyle że jej pobranie to nie było proste jak się
niektórym wydaje.

Pozdrawiam


24 Lut 2008, 17:38
Krzysztof Tabaczynski


| Tej amunicji nie było na jednostkach.

| Za czasów LWP funkcjonowały w każdym garnizonie GSA (Garnizownowe Składy
| Amunicji), które przechowywały niezbędną ilość amunicji dla jednostek
| wojskowych garnizonu zgodnie z naliczeniami na czas wojny.

I tu się zgadza.
Ta amunicja była w składzie a nie w jednostce.
Tyle że jej pobranie to nie było proste jak się
niektórym wydaje.

Pozdrawiam



Nie wiem jak było potem...
...ale jak byłem w wojsku w połowie lat 70-tych,
to trzydniowy zapas wszelkiej amunicji był
w magazynach na terenia jednostki. Zapas
na następne dwa tygodnie był w magazynach
dwa kilometry poza jednostką. Ale te magazyny
też należały do jednostki,
trzymaliśmy tam swoją wartę.

Pozdrowienia. Krzysztof z Tychów.


24 Lut 2008, 19:01
J. F.


I tu się zgadza.
Ta amunicja była w składzie a nie w jednostce.
Tyle że jej pobranie to nie było proste jak się
niektórym wydaje.



W warunkach pseudowojennych ? Bardzo proste.

J.


24 Lut 2008, 19:42
J. F.


| bzdety wypisujesz po raz kolejny

wyjazdy z kraju w latach 70 - tych ( II polowa ) nie byly problemem
ja bylem np w Tunezji , Wloszech, Szwecji ze staruszkami, staruszkowie w
ramach zorganizowanych wyjazdow zwiedzili w latach 70 - tych prawie cala
Europe i kawalek Afryki polnocnej z Orbisem czy innym Almaturem .
Wystarczylo miec kase, bo niestety wycieczki wtedy byly relatywnie duzo
drozsze niz obecnie, stad stosunkowo malo osob wyjezdzalo



Wydaje mi sie ze ten stosunek osob wyjezdzajacych do dobrze
zarabiajacych byl jednak znacznie nizszy.

Owszem, nie przecze - sporo ludzi wyjezdzalo.

- zadnych opinii z pracy czy co tam



I tu sie mylisz. Mogles nawet nie wiedziec, ale formularz paszportowy
byl duzy, wyrabiano dlugo, a gdzies tam po drodze ktos wnikliwie
analizowal twoje akta. A kto, a po co, a jakie tajemnice zna,
pouczyc, zadania wyznaczyc - choc to raczej przy wyjazdach sluzbowych.

I po powrocie paszport do depozytu, a przy ponownym wyjezdzie ta sama
kolomyja.

J.


25 Lut 2008, 01:37
Jan Strybyszewski


Zgadza się. Interwencja groziła w następujących wypadkach:
a) "Solidarność" nie daje się spacyfikować
b) Jaruzelski "mięknie" i nie daje sobie rady

Poza tym Jaruzelski różnie jest oceniany, ale głupoty i naiwności nikt
mu nie zarzuca. Zdawał sobie sprawę że Rosjanie mogą go robić "w konia"
i jednak wejdą (pomimo zapewnień że nie chcą) - to i wolał się
zabezpieczyć przed zablokowaniem w koszarach jedynej siły jakiej był w
miarę pewny czyli wojska.



Szczegolnie ze w monografii pułku rozpoznawczego bodaj Sochaczewa wynika
,ze ruchy wojsk radziciekich w obwodzie Kaliningradzkim były w grudniu.




25 Lut 2008, 01:39
Jan Strybyszewski



| Mogło być różnie, dobrze że nie przekonaliśmy się na własnej skórze
| jak by wyglądała ewentualna interwencja.

Nie mogło być różnie.
Teoria o ewentualnym przeciwstawianiu się obcej interwencji
powstała z okazji tłumaczenia się wojskowych oskarżanych teraz
o nielegalne przejęcie władzy.



Dowodcy moze i by witali rosjan kwiatami i gorzala ale chyba byla obawa
o szeregowych zolnierzy czy oni jakiegos numeru nie wywina.


25 Lut 2008, 01:41
Jan Strybyszewski


bzdety wypisujesz po raz kolejny

wyjazdy z kraju w latach 70 - tych ( II polowa ) nie byly problemem
ja bylem np w Tunezji , Wloszech, Szwecji ze staruszkami,



Wybacz ty zasluzony komunista z komunistycznej rodziny nie jestes dobrym
przykladem


25 Lut 2008, 03:48
RadoslawF


| Mogło być różnie, dobrze że nie przekonaliśmy się na własnej skórze
| jak by wyglądała ewentualna interwencja.

| Nie mogło być różnie.
| Teoria o ewentualnym przeciwstawianiu się obcej interwencji
| powstała z okazji tłumaczenia się wojskowych oskarżanych teraz
| o nielegalne przejęcie władzy.

Dowodcy moze i by witali rosjan kwiatami i gorzala ale chyba byla obawa
o szeregowych zolnierzy czy oni jakiegos numeru nie wywina.



Dlatego szeregowy nie mial szans dobrania się do amunicji.

Inna sprawa że im więcej czasu minęło od 13 grudnia tym bardziej
różnią się wspomnienia oficerów. Kiedyś mówili zrobiłem co
musiałem, teraz opowiadają bajki i legendy o możliwości
przejścia do partyzantki czy walki z "interwencją".

Pozdrawiam


25 Lut 2008, 05:08
jur@s


| w lasy robić partyzantkę".

| Ze co, gdzie to slyszales -:)))

Bezpośrednio ze źródła, od starej kadry. Jak się odpowiednio długo mieszka
na osiedlu wojskowym to można sporo usłyszeć. Wystarczy to np. zestawić z
powszechnie znaną opinią o ówczesnym dowódcy 6-ej gen. Zdrzałce
(niepokorny, znany np. z odmowy zmiany pozytywnej opinii ze służby
wojskowej Zbigniewa Bujaka) i obraz wyłania się dość klarowny. I bardzo
niewygodny dla zwolenników teorii o całkowitej indoktrynacji politycznej
ówczesnej armii.



 Dziadki jak sobie popili  to nawet Berlin zdobywali,ile to ja takich i
podobnych opowiesci slyszalem.W rzeczywistosci "chlopcy" siedzieli gdzies w
taborach i Niemcow widzieli jak ich do niewoli prowadzili.Podobna sytuacja
jest dzisiaj,pewno i Moskwe by zdobyli ,pic na wode i fotomontaz z ta
partyzantka .
juras


25 Lut 2008, 11:33
mic...@alpha.net.pl

Dziadki jak sobie popili  to nawet Berlin zdobywali,ile to ja takich i
podobnych opowiesci slyszalem.W rzeczywistosci "chlopcy" siedzieli gdzies w
taborach i Niemcow widzieli jak ich do niewoli prowadzili.



W Polsce wojska powietrznodesantowe byly (i dalej sa) wyposazane w srodki
lacznosci ktorych rodzaj wzbudza zdziwienie w odpowiednikach z NATO.

Juz na niskich szczeblach organizacji stosuje sie srodki lacznosci
duzego zasiegu, calkowiecie niepotrzebne w przypadku dzialan
regularnych. W normalnych regularnych dzialaniach na szczeblu
druzyn potrzeba tylko lacznosci z plutonem, na szczeblu plutonu
tylko "dodzwonic sie" do kompanii, na szczeblu kompanii dodzwonic sie
do batalionu.
Tymczasem nasi sa przystosowani do tego, zeby podzieleni na male
grupki utrzymywac dalekodystansowa lacznosc z odleglym centrum.

pic na wode i fotomontaz z ta partyzantka.



Sposob organizacji lacznosci wskazuje na cos innego - moga byc uzywani
w warunkach rozproszenia - jak partyzantka lub np. oddzialy dalekiego
rozpoznania.

Michal


25 Lut 2008, 11:52
Michał Grodecki


| Dziadki jak sobie popili  to nawet Berlin zdobywali,ile to ja takich i
| podobnych opowiesci slyszalem.W rzeczywistosci "chlopcy" siedzieli gdzies w
| taborach i Niemcow widzieli jak ich do niewoli prowadzili.

W Polsce wojska powietrznodesantowe byly (i dalej sa) wyposazane w srodki
lacznosci ktorych rodzaj wzbudza zdziwienie w odpowiednikach z NATO.

Juz na niskich szczeblach organizacji stosuje sie srodki lacznosci
duzego zasiegu, calkowiecie niepotrzebne w przypadku dzialan
regularnych. W normalnych regularnych dzialaniach na szczeblu
druzyn potrzeba tylko lacznosci z plutonem, na szczeblu plutonu
tylko "dodzwonic sie" do kompanii, na szczeblu kompanii dodzwonic sie
do batalionu.
Tymczasem nasi sa przystosowani do tego, zeby podzieleni na male
grupki utrzymywac dalekodystansowa lacznosc z odleglym centrum.

| pic na wode i fotomontaz z ta partyzantka.

Sposob organizacji lacznosci wskazuje na cos innego - moga byc uzywani
w warunkach rozproszenia - jak partyzantka lub np. oddzialy dalekiego
rozpoznania.



Dokładnie tak jak piszesz. W założeniach 6 PDPD po przekroczeniu okresu
autonomiczności (2 do 4 dni od zrzutu) miała przejść do działań
nieregularnych - po zniszczeniu ciężkiego sprzętu pójść w rozsypkę
(grupy o sile góra wzmocnionego plutonu) i prowadzić działania
dywersyjne, jednocześnie przedzierając się w stronę frontu. Oczywiście
działania dywersyjne to w desancie "druga specjalność", nie zasadnicza
(jak w kompaniach specjalnych i batalionie specjalnym). Ale w szkoleniu
przykładano do nich duże znaczenie. Zresztą jest tak w 6 BDSz do dziś.


25 Lut 2008, 13:32
J. F.


Wystarczy to np.
zestawić z powszechnie znaną opinią o ówczesnym dowódcy 6-ej gen.
Zdrzałce (niepokorny, znany np. z odmowy zmiany pozytywnej opinii ze
służby wojskowej Zbigniewa Bujaka) i obraz wyłania się dość klarowny. I
bardzo niewygodny dla zwolenników teorii o całkowitej indoktrynacji
politycznej ówczesnej armii.



I mowisz ze takiego niepokornego tak chetnie awansowano i powierzono
wazne stanowisko ?

J.


25 Lut 2008, 13:44
Michał Grodecki



| Wystarczy to np.
| zestawić z powszechnie znaną opinią o ówczesnym dowódcy 6-ej gen.
| Zdrzałce (niepokorny, znany np. z odmowy zmiany pozytywnej opinii ze
| służby wojskowej Zbigniewa Bujaka) i obraz wyłania się dość klarowny. I
| bardzo niewygodny dla zwolenników teorii o całkowitej indoktrynacji
| politycznej ówczesnej armii.

I mowisz ze takiego niepokornego tak chetnie awansowano i powierzono
wazne stanowisko ?



No właśnie za niepokorność Zdrzałce blokowano awans - 8 lat dowodził
dywizją będąc pułkownikiem (mimo że było to stanowisko generalskie). Z
grubsza kompletny życiorys gen. Zdrzałki jest na
http://www.6bdsz.mil.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=46&...


25 Lut 2008, 14:00
jur@s

I mowisz ze takiego niepokornego tak chetnie awansowano i powierzono
wazne stanowisko ?



Pewno ze powierza sie wazne stanowiska tylko pewnym i swoim, przypomnijcie
sobie  awans  generała dywizji Polko, wstyd go bylo sluchac jak wykrecal sie
jak piskorz broniac prezydenta. Moze to i chwalebne ze tak bronil prezydenta
i albo stanowisko przeroslo generala, albo zrobionu mu krzywde w ten sposob.
Byl dobry do dzialania w polu i moze niepotrzebnie posadzono go za biurkiem.
juras


26 Lut 2008, 04:07
J. F.



| Wystarczy to np.
| zestawić z powszechnie znaną opinią o ówczesnym dowódcy 6-ej gen.
| Zdrzałce (niepokorny, znany np. z odmowy zmiany pozytywnej opinii ze
| służby wojskowej Zbigniewa Bujaka) i obraz wyłania się dość klarowny. I
| bardzo niewygodny dla zwolenników teorii o całkowitej indoktrynacji
| politycznej ówczesnej armii.

| I mowisz ze takiego niepokornego tak chetnie awansowano i powierzono
| wazne stanowisko ?

No właśnie za niepokorność Zdrzałce blokowano awans - 8 lat dowodził
dywizją będąc pułkownikiem (mimo że było to stanowisko generalskie).



Tylko jak na to patrzec:
-wcale nie byl taki niepokorny, przynajmniej na tyle ze wladza nie
  bala sie powierzyc mu dywizji ?
-sztabowi oficerowie tez nie byla tak zindoktrynowani, i mu
  powierzyli dywizje mimo niesocjalistycznej postawy, sprzeciwu partii
  itp ?
-wszyscy w srodowisku wiedzieli o pogladach, ale nikt o tym nie
  gadal glosno, wiec sie SB i partia nie dowiedzialy.

Z grubsza kompletny życiorys gen. Zdrzałki jest na
http://www.6bdsz.mil.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=46&...



Bujakowi opinii nie zmienil, ale jak juz byl generalem i w stanie
wojennym.

A przenosiny do Wroclawia ? W nagrode czy za kare ?

J.

P.S. Lwowski sklepikarz trafil na roboty do Niemiec, nie na Syberie.


26 Lut 2008, 09:42
mic...@alpha.net.pl

Tylko jak na to patrzec:
-wcale nie byl taki niepokorny, przynajmniej na tyle ze wladza nie
 bala sie powierzyc mu dywizji ?
-sztabowi oficerowie tez nie byla tak zindoktrynowani, i mu
 powierzyli dywizje mimo niesocjalistycznej postawy, sprzeciwu partii
 itp



Nie wiem - chyba mlody jeszcze jestes.

Celem kariery wyzszych oficerow jest awansowanie na kolejne stopnie
wraz z uzyskaniem posadki na ktorej nie trzeba nic robic.
Dowodzenie dywizja wymaga i duzo pracy i duzo wiedzy, i wcale nie jest
stanowiskiem porzadanym, tylko wlasnie takim malo atrakcyjnym.

Natomiast ktos musi to robic.

Na podobnej zasadzie NAM sie moze wydawac ze stanowisko ambasadora
Mongolii jest wymazonym awansem zawodowym w srodowisku dyplomatow,
tymczasem na ich poziomie zawodowym jest to rodzaj zsylki do OTK.
:-)

Zdrzalka ZA KARE byl dowodca liniowym na stale, bo normalny przebieg
kariery obejmuje naprzemienne stanowiska dowodcze liniowe i sztabowe.

Natomiast jak w kazdym przedsiebiorstwie bywa - jesli ktos jest
NA PRAWDE dobrym fachowcem, to mu uchodzi umiarkowane pyskowanie
za ktore kazdy inny pracownik dostalby wykop z firmy.

Bo ktos musi sie kurde na robocie znac i ta robote ROBIC,
jak sie inni opieprzaja i o awanse zawodowe staraja.
:-)

Michal


26 Lut 2008, 13:38
Michał Grodecki




| Wystarczy to np.
| zestawić z powszechnie znaną opinią o ówczesnym dowódcy 6-ej gen.
| Zdrzałce (niepokorny, znany np. z odmowy zmiany pozytywnej opinii ze
| służby wojskowej Zbigniewa Bujaka) i obraz wyłania się dość klarowny. I
| bardzo niewygodny dla zwolenników teorii o całkowitej indoktrynacji
| politycznej ówczesnej armii.
| I mowisz ze takiego niepokornego tak chetnie awansowano i powierzono
| wazne stanowisko ?
| No właśnie za niepokorność Zdrzałce blokowano awans - 8 lat dowodził
| dywizją będąc pułkownikiem (mimo że było to stanowisko generalskie).

Tylko jak na to patrzec:
-wcale nie byl taki niepokorny, przynajmniej na tyle ze wladza nie
  bala sie powierzyc mu dywizji ?
-sztabowi oficerowie tez nie byla tak zindoktrynowani, i mu
  powierzyli dywizje mimo niesocjalistycznej postawy, sprzeciwu partii
  itp ?
-wszyscy w srodowisku wiedzieli o pogladach, ale nikt o tym nie
  gadal glosno, wiec sie SB i partia nie dowiedzialy.

| Z grubsza kompletny życiorys gen. Zdrzałki jest na
| http://www.6bdsz.mil.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=46&...

Bujakowi opinii nie zmienil, ale jak juz byl generalem i w stanie
wojennym.

A przenosiny do Wroclawia ? W nagrode czy za kare ?



Tak zwany "awans z kopniakiem na boczny tor" - z dowodzenia
pierwszorzutową dywizją na "dowodzenie biurkiem". Zresztą gen. Zdrzałka
ciężko rozstanie z 6-tą przeżył, w końcu służył w desancie 20 lat.

J.

P.S. Lwowski sklepikarz trafil na roboty do Niemiec, nie na Syberie.



A różnie bywało - nie wszystkich zdążyli wywieźć na Syberię.


26 Lut 2008, 13:45
Michał Grodecki


| Tylko jak na to patrzec:
| -wcale nie byl taki niepokorny, przynajmniej na tyle ze wladza nie
|  bala sie powierzyc mu dywizji ?
| -sztabowi oficerowie tez nie byla tak zindoktrynowani, i mu
|  powierzyli dywizje mimo niesocjalistycznej postawy, sprzeciwu partii
|  itp

Nie wiem - chyba mlody jeszcze jestes.

Celem kariery wyzszych oficerow jest awansowanie na kolejne stopnie
wraz z uzyskaniem posadki na ktorej nie trzeba nic robic.
Dowodzenie dywizja wymaga i duzo pracy i duzo wiedzy, i wcale nie jest
stanowiskiem porzadanym, tylko wlasnie takim malo atrakcyjnym.

Natomiast ktos musi to robic.



A wyobraź sobie że wielu oficerów woli dowodzić w linii niż siedzieć w
sztabie. Jest jeszcze coś takiego jak satysfakcja z wykonywanej roboty.
Akurat spora część desantowców, lotników, żołnierzy sił specjalnych (i
nie tylko, ale przytoczyłem te przypadki w których zjawisko to
najczęściej występuje) woli swoją ciężką robotę w linii od ciepłej
posadki sztabowej.

Na podobnej zasadzie NAM sie moze wydawac ze stanowisko ambasadora
Mongolii jest wymazonym awansem zawodowym w srodowisku dyplomatow,
tymczasem na ich poziomie zawodowym jest to rodzaj zsylki do OTK.
:-)

Zdrzalka ZA KARE byl dowodca liniowym na stale, bo normalny przebieg
kariery obejmuje naprzemienne stanowiska dowodcze liniowe i sztabowe.



Delikatnie mówiąc - pieprzysz głupoty.
Gen. Zdrzałka był czystej wody liniowcem i w tej robocie był po prostu
ekspertem. Wyobraź sobie że wielu liniowców kombinuje jak może jak tu
nie wylądować za biurkiem sztabowym. Niektórym się to nawet udaje.

Natomiast jak w kazdym przedsiebiorstwie bywa - jesli ktos jest
NA PRAWDE dobrym fachowcem, to mu uchodzi umiarkowane pyskowanie
za ktore kazdy inny pracownik dostalby wykop z firmy.

Bo ktos musi sie kurde na robocie znac i ta robote ROBIC,
jak sie inni opieprzaja i o awanse zawodowe staraja.
:-)



A z tym całkowicie się zgadzam. I między innymi dlatego co uchodziło co
lepszym dowódcom liniowym to nie komu innemu.


suwerennosc polskiego rzadu za prl.....
Włoski zakładnik zamordowany
Militarne aspekty konstytucji UE
OT ? To nie Koniew uratowal Krakow
pociski uranowe.
ah 64 down
Bitwy morskie na Pacyfiku - II wojna
Malutki forwardzik ;-)
Czolg vs BWP
NATO "zbombardowalo" cywili
Strzelanina w Bombayu
Jak wyglada walka powietrzna?
Artyleria holowana
Dziwne pytanie o przedwojenne wojsko polskie
uwaga na slowa ...
Kolekcja postów z for dyskusyjnych / Index
Linki,